Nie raz ani na pewno nie dwa usłyszałaś jakąś opinię na swój temat. Otaczają nas ludzie z każdej strony, nawet jeśli wydaje ci się, że jesteś totalnym no-lifem zapomnianym przez społeczeństwo. Niestety zdecydowanie łatwiej zapadają nam w pamięć te negatywne stwierdzenia, rozpamiętujemy je znacznie częściej i dotkliwiej niż te pozytywne. Dlatego warto wiedzieć, jak sobie z tym radzić i dlaczego nie powinnaś się przejmować tym, co myślą o tobie inni.

nie przejmować się negatywnymi opiniami


Odpowiedzialna za to, co sprawia, że w ogóle zwracamy uwagę na głupie i nieraz szkodliwe plotki na nasz temat, w głównej mierze jest ciekawość i chęć akceptacji oraz przypodobania się jakiejś grupie ludzi. No tak chcesz być lubiana, to takie przyjemne, gdy z każdej strony słyszysz słowa zachwytu na swój temat, prawda? Starając się sprostać własnym oczekiwaniom, jak i oczekiwaniom stawianym przez koleżanki, szefową, męża, popadasz w błędne koło, z którego bardzo trudno się wykaraskać. Presja sprawia, że cały czas gonisz, by wszystkich zadowolić. Sama niekoniecznie wybrałabyś ten scenariusz dla siebie, ale innym się podoba. Co, jeśli coś pójdzie nie tak, a Ty usłyszysz, jak bardzo jesteś beznadziejna? Załamiesz się? Wpadniesz w kompleksy ? Uważam, że nawet nie obroniłabyś swoich racji, bo właściwie ty nie masz zdania.

Chcę wyperswadować Ci z głowy -raz na zawsze — potrzebę nieustanej chęci przypodobania się innym ludziom. Nie ma to najmniejszego sensu, a życie w ten sposób przysporzy ci jedynie nerwów i wrzodów. Powinnaś wiedzieć, że jesteś równie ważna i atrakcyjna jak cała reszta. Nie ma lepszych, nie ma gorszych, koniec. Twoje życie nie może być podyktowane życzeniami i wymogami innych osób. Pewnie już to słyszałaś, wiec Cię nie zaskoczę, ale nie zadowolisz wszystkich. Równie dobrze, możesz dać sobie z nimi spokój. Bycie miłą i życzliwą osobą nie świadczy wcale o tym, że będziesz każdemu potakiwać. Masz swoje własne zdanie? Pora je wyrazić…

Teraz nadchodzi to najgorsze, przychodzą takie momenty, kiedy trzeba po prostu powiedzieć sobie „mam to gdzieś” i odwrócić się na pięcie. My kobiety musimy czasem sięgnąć po arogancję, zwłaszcza gdy sytuacja tego wymaga;). Znajomość własnej wartości to największy sprzymierzeniec i wybawca z opresji. Zorientowanie się w swoich mocnych stronach, atutach i zaletach ułatwi Ci odepchnięcie od siebie niepochlebnych uwag. Wiem, że to trudne, dla większości z nas, bo pomijając aspekt wrażliwości, wiele osób pamięta jeszcze wychowanie w kulcie skromności i cnotliwości, kiedy to same niewinne przechwałki były ucinane stwierdzeniem bo tak nie wypada.

 

nie przejmuj się opinią innych ludzi

Wszystkim wrażliwcom bywa wyjątkowo ciężko i łamią się pod ciężarem gradu uwag i ocen, choćby tych -wydawać by się mogło- zupełnie nie szkodliwych, jakie zdarza nam się zasłyszeć podczas prozaicznej rozmowy. Warto się odciąć i nie skupiać się na tym, co usłyszałaś. Nie analizuj, nie wymyślaj, skup się na czymś przyjemnym i miłym. Nie koncentruj się na negatywach, bo im więcej o nich myślisz, tym bardziej one zakorzeniają się w twojej podświadomości. Traktuj siebie jak najlepszego przyjaciela, który jak każdy popełnia czasem błędy, ale ma również wiele wspaniałych atutów. Okaż sobie miłość i wyrozumiałość, a dodatkowo pozwól sobie na dystans do tej szarej codzienności.

 

nie przejmuj się opiniami innych ludzi

Nie jest to gotowa recepta typu” how to be happy?”, bo każdy sukces, nawet najmniejszy, wiąże się z wykonaniem jakiegoś działania. Gwarantuje jednak, że jeśli będziesz stosować się do tych porad, które zawarłam w tekście, będzie Ci łatwiej w życiu. Wypróbowałam je sama, a uwierz, było ciężko, zanim wdrożyłam je w swoje życie. 😉

Pozdrawiam, Marta

Jeśli podoba Ci się tekst lub masz jakieś spostrzeżenia, będzie nam miło, jeśli dasz nam znać.

  • Jak dla mnie – świetnie napisane!

  • mądrze 🙂
    ja już dawno założyłam, że będę brać do siebie jedynie opinie osób, które faktycznie mnie znają i dbają o mnie. jeśli oni coś mówią, to znaczy, że tak jest 😀 po co mam się przejmować jakimiś docinkami i uwagami od nieznajomych? szkoda czasu i nerwów 🙂